Update z następnego malucha
W grudniu Santo, chociaż w kłębie nie różnił się gabarytem od swoich rówieśników, to równocześnie był bardzo filigranowy. Cieniutka, szlachetna nóżka i łepeczek, na który idealnie pasował pierwszy źrebięcy kantar (a wszystkie pozostałe chłopaki przebrały się już w solidny rozmiar wypasionego poniacza). Santo jednak nie próżnował, a dobra dieta, ruch i sprzyjająca nam słoneczna mimo zimy pogoda zrobiły swoje i malucha przybyło dosłownie dwa razy więcej:


Zwróćcie uwagę, jak w całej sylwetce wydłużyły się nogi, a jak niesamowicie wyciągnęła się także szyja – na tym etapie dosłownie budzi skojarzenie z szyją dorosłego konia. Główka nadal subtelna ale na zdjęciu już w kantarku pony, także rośniemy, rośniemy!
I w sumie przy powyższym zdjęciu nie mogę się powstrzymać, żeby nie wrzucić takiego porównania:

Czy Wam również ten maluszek przypomina tatusia?
Dodaj komentarz